W sumie dziś nie mam żadnego tematu dla Was. Więc będę pisać wszystko, co przychodzi mi do głowy. No może nie wszystko, ale tą odpowiednią część.
Coś, co mnie wzrusza...
Coś, co mnie boli...
Coś, co mam w sercu...
Nigdy na dłoni...
Tak sobie dziś myślałam trochę i doszłam do wniosku, że uczucia to coś, co może człowieka doszczętnie zniszczyć. Jeżeli pokażesz, że Ci zależy, to to stracisz. Cieszysz się chwilą, a kiedy mija płaczesz w poduszkę, bo wszystko traci sens. Człowiek, który traktuje wszystkich na równi, nie darzy nikogo żadnymi uczuciami (nikogo nie kocha, nikogo nienawidzi), jest spokojniejszy. Jest wolny... niezależny od nikogo. Do nikogo się nie przywiązuje. Może to jest jakieś życie. Może to jest ma jakiś sens. Nikt Cię nie zrani... Tylko, że wtedy to Ty zranisz kogoś, kto darzy Ciebie uczuciami... Tak więc to jednak jest głupie. A gdyby tak wszyscy byli wobec siebie obojętni? Jedno jest pewne-ludzie żyli by dłużej. Tylko jedno pytanie: czy nie zachowywalibyśmy się jak jakieś roboty? Wygląd człowieka, tylko zamiast serca procesor.
Ta... moje rozważania zaprowadziły mnie do nikąd. Chociaż może jednak coś z tego wyciągnę... Wiem, że to wszystko jest głupie... Przynajmniej macie okazję zobaczyć co znajduje się w mojej głowie.






sama prawda. to lubię! :* I WESOŁYCH jeszcze raz !
OdpowiedzUsuń